Strona główna Administracja Fabuła Dołącz Dla autorów

wtorek, 13 stycznia 2015

I don't need to be fixed. I can't be fixed.


CAROLINE FORBES
PAŹDZIERNIK 1992 - MARZEC 2010 || WAMPIR 
Chyba umarłam.
A raczej na pewno. W prawdziwym życiu nigdy nie doświadczyłam takiego bólu, jaki teraz rozrywał moje gardło - ciągle trwał, niczym języki ognia smagające po delikatnym wnętrzu szyi. Nie pamiętam, kiedy zaczęłam to odczuwać. Nie istniały dla mnie godziny, dni, miesiące. Czas zlał się w jedno, nie obowiązywały go żadne ograniczenia spowodowane jednostkami... Mogłam leżeć nawet rok, wciąż czekając, aż ból mnie opuści i wreszcie będę mogła błogo odpocząć w raju, bo póki co chyba znajdowałam się w czyśćcu... Każdy, najdrobniejszy nawet, ruch wywoływał kolejną falę agonii, niemożliwym było nawet wydać cichutki jęk, żeby potem nie poczuć ognia, który wciąż siedział w moim gardle, nie rozprzestrzeniając się na inne partie ciała.
Aż nagle coś się zmieniło. Coś, co spowodowało, że byłam w stanie przełknąć ślinę i wziąć głęboki wdech, bo nagle moją uwagę pochłonęło coś zupełnie innego. Zapach. Lekko słodkawy, metaliczny zapach... Krwi. 
Nie umiesz przewidzieć przyszłości, ale normalnym jest, że istnieje logika przyczynowo-skutkowa, że nie ma czegoś takiego jak ekstremalnie zły pech, jak przeznaczenie, jak piątek trzynastego, że owszem, otacza cię układanka, ale pewne rzeczy po prostu nie powinny mieć miejsca. Niektóre zbieżności nie powinny mieć miejsca. Kurwa, nie żyjemy w tarocie.
nigdy nie mów nigdy || głupi pomysł na pomyśle pomysłem pogania || anioł - diabeł || wilk w owczej skórze || małe, a wredne, zadziorne i gryzie || odrobina bezczelności jeszcze nikomu nie zaszkodziła || całkiem miła z niej bestia || w pogoni za marzeniami || w ucieczce przed problemami || hotel Transylwania, czyli... z jednej zabitej dechami dziury do drugiej, w poszukiwaniu sposobu na przywrócenie najlepszej przyjaciółki.
Drogi pamiętniku, 
 Nazywam się Caroline Forbes, mam 23 lata i jestem wampirem. Urodziłam się 24 października 1992 roku w Mystic Falls, jako córka Elizabeth i Billa Forbesów. Matka - szeryf rodzinnego miasta, a ojciec? Cóż, przestałam być jego małą księżniczką, kiedy okazało się, że zostawia nas dla młodszego od siebie mężczyzny... później zresztą próbował mnie zabić, co nie wróżyło zbyt dobrze odnowieniu relacji ojciec - córka. Chociaż patrząc wstecz mogę stwierdzić, że tak na prawdę mało kto nie próbował mnie zabić... Damon, Alaric, Klaus, a nawet pozbawiona swojego człowieczeństwa Elena Gilbert. Yup, moje życie nie zawsze wyglądało kolorowo... Ludzie jednak myślą, że jeśli masz ładną twarz to wszystko przyjdzie Ci w życiu łatwo, mówiąc szczerze sama przez jakiś czas tak myślałam. Zaczynając liceum byłam zwykłą nastolatką, z typowymi dla młodych ludzi aspiracjami - płytkimi jak dziecięcy basenik rozstawiany w ciepłe dni w ogródkach szczęśliwych rodzin... A wtedy? Umarłam. Jednak w pewnym sensie narodziłam się na nowo i chociaż na pierwszy rzut oka nie zmieniłam się wcale - te same włosy, te same oczy, styl, ja... to i tak stałam się nową Caroline. Caroline Forbes wersją 2.0 i skłamałabym mówiąc, że wcale mi się to nie podoba. Lubię nową siebie, którą jestem już od kilku lat. Lubię swoją siłę, szybkość, możliwości jakie daje bycie wampirem i w jakimś dziwnym, niewyjaśnionym, przerażającym stopniu jestem szczerze wdzięczna Katherine Pierce; wiem jak to brzmi i też mam mdłości ilekroć o tym pomyślę. Ale nie o tym chciałam Ci opowiedzieć, a o tym jaki miałam beznadziejny dzień. Wszyscy się rozpadają. Wszyscy udają, że uporają się z tym w pojedynkę. Elena odeszła. Tak bardzo boi się zaakceptować, co się stało, że stała się inną osobą. Jeżeli pytasz o Tylera to ukrywa się w Whitmore, udając, że wszystko gra, dopóki radzi sobie z genem wilkołaka. Matt i Jeremy nie opuszczają Mystic Falls. Już nie odgradza nas od siebie niewidzialna ściana, ale czy to w ogóle zmienia cokolwiek? Fakt mogę wrócić do domu, ale bez Bonnie to już nie jest prawdziwy dom... Jeśli o nią chodzi, utknęła gdzieś w nadnaturalnym świecie, całkiem sama, bez swojej mocy, na okrągło przeżywając ten sam dzień(ugh... i pomyśleć, że kiedyś śmieszył mnie "Dzień świstaka"). Mam wrażenie, że nikt z tym nic nie robi. Wszyscy biegają w kółko szukając sposobu na przywrócenie jej... Jednak część mnie wierzy, że oni już po prostu pogodzili się z tą myślą, z faktem, że może nigdy jej już nie zobaczymy. I jestem ja, siedząca w knajpie przy granicy miasteczka Last Chance, szukając sposobu, by odzyskać naszą przyjaciółkę. Nie mogę się poddać... Muszę ją odzyskać, nawet jeśli miałabym oddać duszę samemu diabłu sprowadzę ją z powrotem!  
WSPOMNIENIA || POWIĄZANIA || TELEFON

[W tytule Caroline, w karcie Żulczyk. Na gifach Candice Accola. SZYNKA]